rozwój osobisty czy działa?

Jak to jest z tym rozwojem osobistym?

Kiedy obserwujemy media i portale społecznościowe, możemy łatwo zauważyć, że taka tematyka jak rozwój osobisty czy coaching cieszą się ogromnym zainteresowaniem. W dzisiejszym artykule odpowiem na pytanie, które być może nurtuje wielu z Was – czy rozwój osobisty naprawdę działa?

Czym jest rozwój osobisty?

Rozwój osobisty moglibyśmy zdefiniować jako świadome podnoszenie jakości swojego życia, poprzez regularną pracę nad sobą. Świetne jest w tym to, że dla każdego ta praca nad sobą może oznaczać coś zupełnie innego. Dla jednego rozwój osobisty będzie kojarzył się z rozwojem kompetencji zawodowych, a więc będzie pewnego rodzaju sposobem na szybszy awans. Dla innego, będzie to praca z własnymi emocjami: nauka zdrowszego reagowania na emocje własne i innych. Dla jeszcze innego to po prostu bezustanne, coraz lepsze poznawanie siebie. I co najlepsze, każdy sposób na rozwój osobisty jest poprawny i właściwy.

To dlatego, że jest on w pewnym sensie stylem życia i za jego pomocą nazywamy tylko konkretne sposoby, metody i narzędzia pracy nad poprawą jakości swojego życia. Dla każdego z nas rozwój osobisty może mieć wiele znaczeń lub tylko jedno i każde to znaczenie będzie właściwe, jeśli tylko pomaga nam w rozwoju.

W moim osobistym odczuciu rozwój osobisty to świadoma praca nad sobą i dojrzewanie za jej pomocą, jako człowiek. Kiedy coraz głębiej poznajemy sami siebie, zaczynamy też coraz lepiej rozumieć skąd biorą się nasze konkretne myśli, emocje i zachowania. Jeżeli lepiej je rozumiemy, zaczyna rodzić się w nas dojrzałość emocjonalna, która pomaga nam reagować w zdrowszy i bardziej korzystny dla siebie sposób. Rozwój osobisty sprawia, że uczymy się kierować tym procesem świadomie w kierunku, którego najbardziej aktualnie potrzebujemy.

Czy warto dbać o własny rozwój osobisty?

Dzięki pogłębianiu świadomości siebie, jesteśmy coraz bardziej uważni i lepiej rozumiemy własne potrzeby, możliwości i emocje. To naturalnie pozwala nam na zwiększenie satysfakcji w wielu ważnych dla nas obszarów życia. Większa samoświadomość, to również uczenie się działania w zgodzie ze swoją intuicją.

Widzimy, że rozwój osobisty posiada wiele zalet, ale ważne, aby był to rozwój świadomy i skuteczny, ponieważ tylko taka jego forma spełnia swój cel. Rozwijanie się dla samego rozwoju i pustego zaspokojenia własnej potrzeby samorealizacji mija się z celem. To tylko dawanie sobie poczucia, że się rozwijamy, kiedy w rzeczywistości nie robimy tak naprawdę nic. Łatwo wtedy o frustrację i przekonanie, że ten cały rozwój osobisty nie działa, a jest jedynie chwilową modą, która ma tylko za zadanie ogłupić nas i zarobić na nas pieniądze.

Problem polega na tym, że to przekonanie jest zupełnie błędne.

Rozwój osobisty i radzenie sobie z lękiem

Rozwój osobisty… nie działa?

Kiedy byłem jeszcze na początku mojej drogi rozwoju osobistego i psychologii, przeczytałem na pewnym blogu, dotyczącym tej tematyki, pewien komentarz z zarzutem, że rozwój osobisty nie działa, ponieważ skupiamy się na przygotowywaniu się do realizacji celu, zamiast na prawdziwym działaniu. Długo zastanawiałem się nad sensem tej wypowiedzi.

W pierwszym momencie wydała mi się trafiona, jednak po głębszym przemyśleniu nie zgodziłem się z nią. Uważam, że prawdziwy problem pojawia się w momencie, kiedy wpadniemy w pułapkę rozwoju osobistego.

W końcu zawsze możemy znaleźć jeszcze jedną wartościową książkę do przeczytania, jeszcze jeden filmik do obejrzenia czy jeszcze jedno ćwiczenie do wykonania, zanim faktycznie zabierzemy się za realną pracę. To właśnie ten „rozwój dla samego rozwoju”, o którym wspomniałem w poprzednim punkcie artykułu. To nic innego, jak prokrastynacja, czyli odkładanie na później z powodu lęku przed sukcesem lub porażką. Przedłużanie czasu na własny rozwój daje nam złudne poczucie realizacji celu. Kiedy nasz cel nie zostanie ostatecznie osiągnięty, nasz wewnętrzny głos, chroniący nasze poczucie własnej wartości powie „chociaż spróbowałeś”. No tak, tylko problem polega na tym, że wcale nie spróbowałeś. To tylko samousprawiedliwienie, które chroni nasze kruche poczucie własnej wartości przed świadomością porażki.

Pamiętam, że sam wpadałem w tę pułapkę na początku mojej przygody z rozwojem osobistym. Myślę, że wielu z nas jej doświadczyło. Na bazie moich osobistych doświadczyć mogę powiedzieć, że nic wartościowego nie osiągnąłem w ten sposób. Czytałem książkę za książką i artykuł za artykułem – i choć moja wiedza się poszerzała, miała się ona nijak do prawdziwych, zauważalnych zmian w moim życiu.

Dlaczego tak łatwo wpadamy w pułapkę rozwoju osobistego?

Myślę, że tak łatwo jest nam wpaść w niekończący się etap przygotowywania się, ponieważ jest on po prostu bezpieczny. Podczas czytania kilku kolejnych książek o inwestowaniu, nie jesteśmy narażeni, że nasze oszczędności nagle przepadną na skutek błędu, więc wolimy przeczytać jeszcze kilka albo przygotować się w inny sposób, zanim zaczniemy faktycznie działać. Nie jesteśmy wtedy narażeni, że nie zrealizujemy wyznaczonego celu i nasze poczucie własnej wartości zostanie naruszone. Zwróćmy uwagę, że na tym etapie nie ma jeszcze ryzyka porażki, dlatego jest on tak kuszący. Postawa wiecznego przygotowywania się jest więc reakcją obronną psychiki na skutek lęku przed porażką – lub sukcesem, którego również możemy nieświadomie się obawiać.

Nie chodzi również o to, aby przesadzać w drugą stronę i pominąć całkowicie rolę swojego rozwoju. Bezmyślne działanie „na żywioł”, bez wcześniej przygotowanego planu jest równie nieskuteczne i ryzykowne. Grunt, aby w swoim rozwoju osobistym odnaleźć złoty środek.

Wyobraźmy sobie podróżnika, który wyrusza w długą wyprawę przez góry bez wcześniejszego przygotowania. Jak najbardziej może mu się to udać, ale podróż będzie męcząca, ponieważ źle ocenił swoje możliwości, jest głodny i wymęczony, bo niewłaściwie przygotował plecak, a nawet może się zgubić, bo nie zapoznał się z mapą. Czy nie jest rozsądniej przeznaczyć wcześniej jedną godzinę przed wyprawą na te czynności, aby samą podróż skrócić o kolejne cztery godziny?

Wyobraźmy sobie również drwala, który próbuje ściąć drzewo, ale idzie mu to bardzo mozolnie, ponieważ jego siekiera jest nienaostrzona. Może on spróbować podjąć się tego zadania, ale zapewne zajmie mu ono wiele godzin, spędzonych na trudnej, monotonnej, męczącej pracy. Czy nie lepiej najpierw przeznaczyć 30 minut na naostrzenie siekiery, aby kilkukrotnie skrócić czas swojej pracy?

To jest właśnie zdrowy rozwój osobisty.

Chodzi o to, aby przeznaczyć na własny rozwój tyle czasu, ile potrzebujemy do realizacji swoich celów, a potem po prostu działać. Uświadomienie sobie tego to pierwszy krok w kierunku zmiany działania.

Możemy więc zauważyć, że rozwój osobisty powinien być przede wszystkim narzędziem do podnoszenia jakości swojego życia, a nie celem samym w sobie, który daje nam tylko poczucie samorozwoju i realizacji celów, a w rzeczywistości jest tylko plastrem na własny lęk.

Spróbuj odpowiedzieć sobie w pełni szczerze i uczciwie na kilka poniższych pytań, które pomogą Ci sprawdzić, czy przypadkiem nie znajdujesz się w pułapce rozwoju osobistego. Jeśli tak jest, to te pytania pomogą Ci również w niej wyjść.

Ćwiczenie (ok. 5 min):

  1. W jakich sytuacjach przeznaczasz zbyt wiele czasu na własny rozwój? Przed czym chcesz się uchronić? Jakie ma to konsekwencje?
  2. Co możesz zrobić, aby nie powtarzać tych sytuacji w przyszłości?
  3. Jaki będzie pierwszy krok w stronę działania, który wykonasz?

Jakie odpowiedzi przyszły Ci do głowy? Podziel się ze mną w komentarzu pod artykułem.

Od czego zacząć własny rozwój osobisty?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *