buddyzm

Buddyzm, choć istnieje od około 2500 lat, coraz częściej znajduje zwolenników we współczesnym świecie.

Obecnie we wschodnich kulturach i filozofiach znajdujemy dla siebie coraz więcej wartości. W dzisiejszym świecie, w którym jesteśmy coraz bardziej zapracowani, zabiegani i przytłoczeni codziennością, buddyzm jest jedną z tych dróg, które mogą przynieść nam chwilę refleksji i spokoju, którego tak bardzo potrzebujemy. Pomimo że filozofia buddyjska i jej podstawowe założenia powstały tysiące lat temu, wielu ludzi współczesnego świata nadal potrafi odnaleźć w nich wartość dla siebie. Nie inaczej było w moim przypadku.

Kilka miesięcy temu sam zacząłem wiele czerpać z kultur wschodu, a w szczególności właśnie z buddyzmu. Wszystko zaczęło się przypadkiem, kiedy trafiłem na książkę “Dobre pytania – dobra odpowiedź”. Napisana w formie wywiadu z jednym z wielkich nauczycieli buddyjskich, pozwoliła mi zrozumieć podstawowe założenia buddyzmu oraz dostrzec piękno i mądrości nauk, które głosił Budda. To był jednak dopiero początek mojej przygody z tą filozofią. Zagłębiłem się w nią na dobre, kiedy dostrzegłem, jak wiele wartości może mi dać – i to nawet 2500 lat po śmierci jej założyciela – Siddharthy Gautamy, czyli wielkiego Buddy, jednego z najbardziej inspirujących ludzi w dziejach.

Czy jestem oficjalnym buddystą? Nie, natomiast jest to jedna z dróg, którymi postanowiłem podążać, ponieważ filozofia buddyjska najbardziej do mnie przemawia ze wszystkich systemów filozoficznych świata. Teraz po lepszym poznaniu buddyzmu wiem, że jest to dokładnie to, czego szukałem. Celem tego artykułu nie jest nawracanie Cię w żaden sposób, czy narzucanie wiary w cokolwiek. Piszę go, ponieważ mogę Ci z czystym sumieniem powiedzieć, że kilka miesięcy studiowania buddyzmu dało mi więcej, niż wszystkie ostatnie lata zagłębiania się w psychologię i rozwój osobisty. Mówię całkowicie poważnie 😉 I myślę, że to przede wszystkim dlatego, że buddyzm jest tak prostą do zrozumienia filozofią i znajdującą z powodzeniem zastosowanie w codziennym życiu.

Dlatego chcę podzielić się z Tobą naukami buddyzmu, które miały na mnie największy wpływ. Być może pomogą one i Tobie, tak samo, jak pomogły mi. Wybrałem więc 5 moim zdaniem najważniejszych nauk buddyjskich, które miały największy wpływ na moje myślenie i podejście do codziennego życia. Oto i one 🙂

1. Rozwijaj siebie i swój umysł przez całe swoje życie

Filozofia buddyjska nie zawiera wiary w Boga, jako istoty wyższej, za to skupia się w całości na człowieku i szukaniu “boskiej cząstki” w sobie. W buddyzmie to człowiek jest najważniejszą istotą, stąd praca nad sobą, a w szczególności nad swoim umysłem, ma tutaj kluczowe znaczenie.

Buddyści skupiają się nie tylko na pracy nad swoimi czynami, ale również na pracy nad myślami i czystością umysłu. Przez medytację i skupianie uwagi na tym, co pojawia się w naszej głowie, zyskujemy stopniową, coraz większą kontrolę nad swoimi myślami, a więc również nad emocjami i zachowaniami. Myślę, że to właśnie dzięki podejściu skupiającym się na rozwoju umysłu i poszukiwaniu spokoju i harmonii w sobie, tak wielu ludzi znajduje dziś potrzebne im wartości właśnie w buddyzmie.

Ponadto w filozofii buddyjskiej najwyższym stopniem rozwoju jest osiągnięcie “oświecenia”, czyli “Nirwany”. To stan, w którym zostaje się buddą (“buddha” dosłownie w języku palijskim oznacza “oświecony”). I nawet jeśli nie będziemy dążyli do tego stanu jako buddyści, warto zaczerpnąć inspirację z samego podejścia dążenia do oświecenia. Świadomy, bezustanny rozwój własnego umysłu pozwala nam z dużym sukcesem polepszyć jakość życia, a więc czerpać z niego jeszcze więcej. Jestem głęboko przekonany, że kiedy wystarczająco zadbamy o siebie, a więc również o swój spokój wewnętrzny i harmonię w życiu, możemy w lepszy sposób czynić więcej dobrego dla siebie i dla świata. Jest to więc idea, z którą całkowicie się zgadzam i którą popieram.

buddyzm

2. Życie ludzkie naturalnie związane jest z cierpieniem

Możesz być zaskoczony, że tak na pierwszy rzut oka pesymistyczne założenie jest częścią filozofii buddyjskiej, ale jednocześnie to jedna z najważniejszych i najpiękniejszych nauk Buddy. To pierwsza z “Czterech Szlachetnych Prawd”, czyli czterech podstawowych założeń buddyzmu. Mówi ona o tym, że cierpienie jest nieodłączną częścią życia każdego człowieka. I choć na pierwszy rzut oka takie stwierdzenie może wydawać się całkowicie pesymistyczne i przygnębiające, to w rzeczywistości jest zupełnie inaczej.

Budda uczył, że wszystko w naszym życiu jest związane z cierpieniem:

“Narodziny są dukkha, starzenie się jest dukkha, śmierć jest dukkha; rozpacz, lament, ból i napięcie są dukkha; powiązanie z niechcianym jest dukkhą; rozłąka z upragnionym jest dukkha; nieosiągnięcie pożądanego jest dukkha. Pokrótce, pięć znikających zespołów jest dukkha.”

Słowo “dukkha” oznacza w języku palijskim cierpienie, jednak nie do końca w takim znaczeniu, jakie znamy współcześnie. “Dukkha” oznacza coś więcej – to cierpienie ciała, umysłu i duszy, związane z niespełnionymi oczekiwaniami wobec siebie i świata. To rodzaj cierpienia, które towarzyszy nam przez całe życie.

Kiedy cierpimy, naturalnie czujemy się z tym źle. Staramy się więc uciec od cierpienia, podczas gdy nasze działania często mają podświadomie nas od tego cierpienia oddalić. Boimy się go. Obawiamy się jego skutków. Na różne sposoby staramy się dążyć do spełnienia poczucia bezpieczeństwa, jednak zgodnie z naukami buddy, poczucie bezpieczeństwa jest złudne. Patrząc realnie, nie da się przecież cierpienia uniknąć. Na którymś etapie naszego życia ono się po prostu pojawi, niezależnie od tego, co osiągniemy czy co posiadamy.

Budda uczy więc pełnej akceptacji wobec cierpienia. Nie unikania, nie walki, nie ucieczki, nie strachu. Po prostu pełnej akceptacji, niczym obecność starego przyjaciela, który jest z nami przez cały czas.

Dla wielu będzie to bardzo trudna do zaakceptowania myśl, ponieważ nasze ego nie potrafi akceptować “złych” rzeczy. Ego boi się cierpienia, więc naturalnie chce go unikać. Jednak dopiero kiedy w pełni zaakceptujesz to, że cierpienie istnieje i nie da się go w żaden sposób wyeliminować, wejdziesz na drogę jego oswojenia. Nie stanie się tak, że przestaniesz cierpieć. Będziesz, ale przestanie Ci to tak bardzo przeszkadzać. Będziesz wiedział, że jest ono częścią Twojego życia, tak samo, jak radość czy szczęście i zaakceptujesz wtedy jego obecność, bo wiesz, że ono po prostu jest.

Pamiętam, że kiedy ja zacząłem patrzeć w ten sposób na cierpienie i starać się akceptować je, kiedy się pojawia, znacznie lepiej zacząłem je znosić. Uczucie złości, smutku czy strachu, które normalnie towarzyszyły mi bardzo intensywnie, po prostu straciły na sile. Nie oznacza to, że przestałem cierpieć – absolutnie nie. Zacząłem po prostu akceptować obecność cierpienia, a ono, jakby chcąc się odwdzięczyć za ten gest, zaczęło tracić na sile i stopniowo zanikać 😉 Oczywiście nie udało mi się to z dnia na dzień. Do dziś czasem jeszcze mi się nie udaje. Wiem, że to proces, który cały czas trwa, jednak zrozumienie, że nie mam wpływu na pewne aspekty mojego życia, pozwoliło mi odpuścić je, zaakceptować i po prostu obserwować, kiedy się pojawiają. Zrozumienie tego było niesamowicie uwalniającym stanem, które było jednym z najważniejszych w moim życiu.

buddyzm

3. Cierpienie rodzi się z oczekiwań

To kolejne, bardzo ważne założenie buddyzmu i jednocześnie druga z “Czterech Szlachetnych Prawd”, czyli czterech filarów filozofii buddyjskiej. Mówi ona o tym, że im większe mamy oczekiwania – czy to wobec siebie, czy innych –  na tym większe cierpienie się skazujemy.

Budda mówi w tym miejscu o “iluzji istnienia ego”, czyli naturalnym uważaniu siebie za oddzielny, konkurujący ze światem byt. Według Buddy ego jest iluzją, wynikającą z naszych oczekiwań – “nie jestem tak mądry, jak…“, “powinienem dostać…“, “on nie powinien się tak zachować…” itd. To oczekiwania rodzą cierpienie, a oczekiwania wynikają z ego. Buddysta dąży więc do “oswojenia” swojego ego, ponieważ tylko w ten sposób może wyciszyć oczekiwania, a więc również zażegnać cierpienie.

“Pragnienie wiąże z tym światem. Opanowanie pożądania wyzwala. Dzięki porzuceniu pożądania wszystkie więzy są odcinane”.

Ta nauka filozofii buddyjskiej miała chyba największy ze wszystkich wpływ na moje postrzeganie otaczającego świata. Moment, w którym zrozumiałem, że moje cierpienie związane jest z oczekiwaniami, które miałem wobec siebie i innych, był dla mnie absolutnie przełomowy.

Idąc za ciosem, zacząłem więc szukać oczekiwań, które mogą stać za moimi negatywnymi emocjami. I  znajdowałem je za każdym razem! Każde rozpoznane oczekiwanie starałem się dobrze zinterpretować i zastanowić się, jaki ono ma właściwie cel. I nic więcej. Już samo to miało ogromny wpływ na ograniczenie moich negatywnych emocji. To tylko pokazało mi, jak wielka moc drzemie w samoświadomości.

To właśnie iluzja istnienia ego, o której uczył Budda. Z pewnością udało mi się posmakować tylko namiastki tego, co możemy nazwać “oswojeniem ego”, ale już to wystarczyło mi do uwierzenia, że droga do uwolnienia się od cierpienia biegnie przez wyzbycie się swoich oczekiwań.

4. Medytacja jest najważniejsza praktyką buddyjską

Medytacja jest pojęciem, które już samo w sobie kojarzy się z buddyzmem. Nie musi ona jednak być ściśle związana z filozofią buddyjską. Medytacja oraz praktykowanie popularnego ostatnio mindfulness (czyli tzw. uważności), coraz częściej zyskuje popularność w zachodnim świecie. Jako medytację mam na myśli skupianie uwagi na “tu i teraz”, czyli zatrzymaniu świadomości w aktualnym momencie i przyglądaniu się jej, niczym obrazowi.

Badania nie kłamią – stres jest jednym z najważniejszych czynników, które wyniszcza naszą psychikę oraz ciało. Zwykle prędzej czy później prowadzi do wielu poważnych chorób i schorzeń. A stresujemy się statystycznie coraz częściej i bardziej. Medytacja jest natomiast jednym z lepiej przebadanych sposobów na walkę ze stresem i napięciem. Jest możliwa do zastosowania praktycznie w każdym momencie dnia i w każdych okolicznościach. Dlaczego jest ona jednak tak skuteczna? Budda świetnie ujął to w zdaniu:

“Umysł jest jak malarz. Umysł wytworzył założenia. Wszystkie istniejące światy są obrazami namalowanymi przez umysł”.

To nasze interpretacje wywołują w nas najwięcej stresu. Medytacja uczy więc patrzenia na świat w sposób, jaki on naprawdę jest – neutralny i obiektywny. Co za tym idzie, poprzez skupienie uwagi na teraźniejszości wyciszamy również swoje ego. Przybieramy postawę neutralnego obserwatora świata, gdzie nasze przekonania – czyli to, co sprawia, że interpretujemy świat w określony sposób – po prostu wygasa.

buddyzm

Polecam rozpoczęcie praktyki medytacji przez skupianie się po prostu na “obserwacji” swoich myśli i uczuć. Niech te myśli przepływają, niczym sceny filmu, który obserwujemy. Z czasem staraj się coraz bardziej utrzymywać uwagę na obecnej chwili, a zauważysz po czasie, że dzieją się bardzo ciekawe rzeczy.

Ja praktykuję medytację od około roku. Robię to tylko przez kilka minut dziennie, po obudzeniu się i wieczorem. Wystarcza mi to całkowicie do uzyskania zadowalających efektów. Już po kilku pierwszych dniach zauważyłem, że jestem bardziej “obecny” w ciągu dnia. Momenty skupiania uwagi na “tu i teraz” zaczęły często pojawiać się mimowolnie, kiedy prowadziłem samochód lub wychodziłem na spacer. Zacząłem skupiać się na obecnym momencie, przez co mogłem bardziej się nim cieszyć. To naprawdę wspaniałe uczucie, do którego warto dążyć.

To jednak nie wszystko. Największa korzyść, jaką wyniosłem z medytacji to lepsza kontrola emocji. Zawsze, kiedy przeżywałem smutek lub złość, z reguły im ulegałem. Teraz bardzo często (jeszcze nie zawsze mi się to udaje), mimowolnie podczas odczuwania nieprzyjemnych emocji skupiam uwagę na obecnym momencie, przez co towarzyszące mi myśli odpływają, a więc emocje również zaczynają tracić na sile. Kiedy czuję np. złość z powodu jakiejś przykrej dla mnie sytuacji, po prostu wracam do “obecnego” momentu, nie skupiając się w ogóle na myślach, które wywołały tę emocję, a ta zaczyna po prostu zanikać. To niesamowite, jak duże efekty może dać nam dzisiaj praktykowanie metody, która była znana już tysiące lat temu.

5. Karma wraca, więc dobro też wraca

Karma jest bardzo popularnym pojęciem, w które często wierzą nie tylko buddyści, ale również ludzie wielu innych kultur, a nawet religii. Zakłada ona, że to, co robimy, ma wpływ na nasze przyszłe wydarzenia i na sposób, w jaki potoczy się nasze życie. Choć osobiście nie do końca wierzę w karmę, jako bezpośrednią przyczynę tego, co nam się przydarza, to wierzę, że działa ona w trochę inny sposób. Kiedy czynimy dobro, jest większa szansa, że zostanie to zauważone i docenione przez innych. Jako ludzie, mamy naturalną tendencję do odwdzięczania się, kiedy ktoś zrobi dla nas coś dobrego, a więc bardzo prawdopodobne, że dobry uczynek, który wysłaliśmy w świat, po prostu wróci 🙂

Z pewnością ma tutaj też miejsce tzw. zjawisko torowania, czyli mimowolne postrzeganie sytuacji w sposób dopasowany do naszych zachowań, myśli lub uczuć. To dokładnie to samo zjawisko, które ma miejsce, kiedy czujemy np. złość – interpretujemy wtedy inne sytuacje w sposób, który ma potwierdzić tę złość. Zajechanie drogi przez innego kierowcę zinterpretujemy pod wpływem złości np. jako jego nieodpowiedzialność i głupotę, a nie pomyślimy, że być może przydarzyła mu się jakaś awaryjna sytuacja i z tego powodu bardzo się spieszy. Kiedy czynimy więc dobro, łatwiej dostrzegamy je u innych i w korzystniejszy sposób jesteśmy skłonni interpretować sytuacje, które się nam przydarzają.

Osobiście bardzo mocno wierzę w to, że dobro wraca. Wierzę, że kiedy czynimy dobro – ale w taki szczery, bezinteresowny sposób – nie tylko czujemy się z tym lepiej, ale również inni to dostrzegają i kierują w naszą stronę wdzięczność. Odkąd zacząłem skupiać się na bezinteresownym czynieniu dobra, czuję się o wiele lepiej i odnoszę wrażenie, że przydarza mi się więcej dobrych rzeczy. I być może to zwykła ludzka wdzięczność, być może moja podświadoma interpretacja, a być może karma naprawdę działa? 😉 Nie jest tak naprawdę ważne, jak to nazwiemy – ważne, że to istnieje i działa!

Ten punkt był zwieńczeniem mojego zestawienia 🙂 Poznałeś 5 najważniejszych nauk, które dała mi filozofia buddyjska i które miały największy ze wszystkich wpływ na moje życie. Jeśli po tym artykule zainteresowała Cię ta wyjątkowa filozofia i chcesz zagłębić się w nią jeszcze bardziej, zachęcam Cię do korzystania z serwisu sasana.wikidot.com. Jest to prawdziwa skarbnica nauk Buddy, z której sam korzystam.

Napisz mi na koniec w komentarzu poniżej, który z punktów najbardziej do Ciebie trafił i dlaczego? Jestem bardzo ciekaw Twoich wniosków!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *